To My

Opublikowano w 25 września 2026 21:16

Za oknem miasto stygnie w rzece,
a wieczór kładzie na szybach
miedziany pył ostatniego światła.
Leżymy blisko a między nami krąży ciepło,
jak tajemna pogoda, której nie umie nazwać
żaden z mijających nas zegarów.
Twój oddech dotyka mojego
i nagle noc ma rytm:
wdech — światło na wodzie,
wydech — ciemność, która nas osłania.
Przesuwasz palcem po moim ramieniu
jak ktoś, kto odnajduje na mapie
drogę do dawno zaginionego domu.
Nie pytasz, dokąd prowadzi.
Ja nie pytam, czy zostaniesz.
Pragnienie nie przychodzi z hukiem.
Otwiera drzwi bezszelestnie
i siada między nami,
cierpliwe jak kot na parapecie.
Wtedy dzieje się coś osobliwego:
na szybie, w miejscu, gdzie spotykają się
nasze oddechy,
wyrasta maleńki ogród.
Nie ma tam ziemi ani pór roku —
tylko kwiat, który rozchyla się
za każdym razem, gdy nabieramy powietrza.
Patrzymy, jak rośnie,
nie ruszając się z miejsca.
A za oknem rzeka niesie światła miasta
coraz dalej,
lecz tutaj nic nie odpływa.
Jest tylko noc,
nasze dwa oddechy
i ten niemożliwy ogród,
który istnieje tak długo,
jak długo jesteśmy blisko.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador